Czasami czuję się, jakby kolejne dni były ścianami - biorę tydzień z rozpędu, przebijam głową jedną za drugą... I czasami się jakoś przebiję, przemycę między jednym a drugim atomem, kwantowo przetuneluję. A czasami się o którąś ścianę z kolei rozpłaszczę. Bo straciłem rozpęd, bo coś podcięło mi nogi, czasami z innych powodów.
W tym tygodniu, czuję się jakby poniedziałkowa ściana była z wyjątkowo wytrzymałego materiału. Absorbującego energię zderzenia na dodatek. Moje mv2/2 się poszło jebać już w poniedziałek, a przeżyć muszę jeszcze 4 kolejne, nienajpiękniejsze zresztą, dni.
I jeszcze babie lato zaczęło się pałętać po Krakowie.
Dobrze, że chociaż Ty jesteś, bo inaczej nie byłoby po co żyć. Nie mam żadnego innego powodu, żeby torturować się tą marną egzystencją, tym kłamstwem, które powtarzam codzień i z dumą nazywam "życiem".
Komentarze: 1
Hey you, out there beyond the wall,
Breaking bottles in the hall,
Can you help me?
Hey you, dont tell me theres no hope at all
Together we stand, divided we fall.